Miód, pasieka, Sklep
KPO a pszczoły pszczelarze

KPO ZP a pszczoły miodne. Dlaczego pszczelarze są zaniepokojeni?

26 maja 2026 23 0 0

Dlaczego wokół KPO ZP wybuchła burza?

W ostatnich tygodniach środowisko pszczelarskie żyje jednym tematem – Krajowym Planem Odbudowy Zasobów Przyrodniczych, w skrócie KPO ZP. To dokument przygotowywany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska w związku z wdrażaniem unijnego rozporządzenia Nature Restoration Law. Jego celem jest odbudowa zdegradowanych ekosystemów oraz ochrona różnorodności biologicznej.

Prawdziwa fala emocji rozpoczęła się po publikacjach medialnych oraz wpisach w mediach społecznościowych sugerujących, że pszczoła miodna została uznana za zagrożenie dla środowiska. Wielu pszczelarzy odebrało to jako zapowiedź przyszłych ograniczeń dotyczących zakładania nowych pasiek. Szczególnie w miastach oraz na terenach cennych przyrodniczo.

Dodatkowe obawy wzbudziły doniesienia o możliwych limitach zagęszczenia uli, obowiązkowej rejestracji pasiek czy ograniczeniach dotyczących lokalizacji uli. Chodzi o tereny Natura 2000 lub w pobliżu parków narodowych. Temat bardzo szybko podchwyciły media branżowe i ogólnopolskie, a dyskusja przeniosła się do środowisk pszczelarskich w całej Polsce.

Jak podkreślało Konkret24 TVN24, wiele informacji publikowanych w internecie było przedstawianych w sposób uproszczony lub wyrwany z kontekstu.

KPO a polscy pszczelarze

Czego obawiają się pszczelarze?

Największy niepokój wzbudził zapis dotyczący „ograniczania negatywnego wpływu hodowli pszczoły miodnej na dzikie zapylacze”. Dla wielu osób związanych z pszczelarstwem zabrzmiało to jak próba przedstawienia pszczół miodnych jako problemu ekologicznego.

Pszczelarze obawiają się przede wszystkim:

  • ograniczeń w zakładaniu nowych pasiek,
  • zmniejszenia liczby uli w miastach,
  • zakazów prowadzenia pasiek na terenach chronionych,
  • dodatkowych formalności i obowiązkowych rejestrów,
  • ograniczeń dotyczących przemieszczania rodzin pszczelich,
  • promowania wyłącznie określonych linii genetycznych pszczół.

W mediach branżowych pojawiały się również głosy, że projekt może uderzyć w małe rodzinne gospodarstwa pasieczne, które od lat działają lokalnie i wspierają zapylanie upraw. Wielu pszczelarzy podkreśla, że głównym zagrożeniem dla dzikich zapylaczy są dziś przede wszystkim chemizacja rolnictwa, utrata siedlisk oraz zmiany klimatu, a nie sama obecność pszczół miodnych.

Portal Wieści Rolnicze zwracał uwagę, że środowisko pszczelarskie poczuło się pominięte w początkowych etapach konsultacji. Pojawiły się także zarzuty dotyczące zbyt ogólnych zapisów dokumentu, które mogą w przyszłości prowadzić do różnych interpretacji.

Jednocześnie eksperci przyrodniczy wskazują, że problem nadmiernego zagęszczenia uli rzeczywiście istnieje w niektórych lokalizacjach. Szczególnie w dużych miastach, gdzie modne stało się zakładanie pasiek na dachach biurowców i instytucji publicznych. Według części naukowców może to prowadzić do konkurencji o pożytek pomiędzy pszczołą miodną a dzikimi zapylaczami.

Oferta miodu wielokwiatowego. Poznaj miody z naszej pasieki

Co naprawdę mówi Ministerstwo Klimatu o KPO?

Po nagłośnieniu sprawy Ministerstwo Klimatu i Środowiska opublikowało oficjalne stanowisko, w którym podkreślono, że rząd nie planuje likwidacji pasiek ani działań wymierzonych w pszczelarstwo. Resort zaznaczył, że celem projektu jest wyłącznie wypracowanie rozwiązań pozwalających pogodzić rozwój pszczelarstwa z ochroną dzikich gatunków zapylaczy.

W komunikacie ministerstwa znalazły się słowa:

„Ochrona dzikich zapylaczy nie oznacza walki z pszczołą miodną.”

Resort przypomina również, że dokument pozostaje na etapie opracowywania i konsultacji społecznych. W maju 2026 roku odbyły się spotkania przedstawicieli ministerstwa z organizacjami pszczelarskimi, w tym z Polskim Związkiem Pszczelarskim oraz regionalnymi stowarzyszeniami branżowymi.

Według obecnych założeń ostateczna wersja KPO ZP ma zostać przekazana Komisji Europejskiej do 1 września 2026 roku. Następnie Komisja będzie miała sześć miesięcy na ocenę dokumentu oraz ewentualne uwagi. To oznacza, że konkretne rozwiązania prawne mogą pojawić się dopiero w kolejnych etapach procesu legislacyjnego.

Polscy pszczelarze zaniepokojeni KPO

Emocje są duże, ale najważniejsze będą konkrety

Spór wokół KPO ZP pokazuje, jak ważną rolę pełnią dziś pszczelarze w debacie o ochronie środowiska i bezpieczeństwie żywnościowym. Z jednej strony naukowcy alarmują o dramatycznym spadku liczby dzikich zapylaczy, z drugiej – pszczelarze obawiają się, że nowe przepisy mogą utrudnić prowadzenie pasiek i osłabić polskie pszczelarstwo.

Na obecnym etapie trudno jeszcze mówić o konkretnych zakazach czy ograniczeniach. Wiele emocji wynikało z nieprecyzyjnych informacji i medialnych uproszczeń. Faktem jest jednak, że temat relacji pomiędzy pszczołą miodną a dzikimi zapylaczami będzie w najbliższych latach coraz częściej pojawiał się w debacie publicznej.

Dla pszczelarzy najważniejsze pozostaje dziś jedno – aktywne uczestnictwo w konsultacjach oraz dopilnowanie, aby przyszłe regulacje były tworzone z uwzględnieniem realiów prowadzenia pasiek w Polsce.

 

 

Tags: KPO, KPO ZP, Ministerstwo Klimatu i Środowiska Categories: Miasto, pszczoły, Wspieramy pszczoły
share TWEET PIN IT SHARE